Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa-myśl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa-myśl. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2017

"If you can dream it, you can do it" ~ Walt Disney

      Gdzieś na początku poprzedniego roku poruszałam temat marzeń i pewnie jeszcze nieraz będę do niego wracać, ponieważ według mnie jest on niezwykle istotny. Jaki sens ma życie, kiedy wykluczamy robienie tego, co kochamy i zgodnego z naszymi zasadami?
      Pod koniec września przyjechałam do Warszawy w celu poszukania jakiejś kawalerki. Znalazłam nocleg na te kilka dni, jednak żeby dostać się do pokoju, musiałam jechać po klucze do pewnego biura. Kiedy tam weszłam, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, było ogromnym napisem umieszczonym na jednej ze ścian:

"If you can dream it, you can do it" - Walt Disney

       Nagle dotarło do mnie, że to, czego tak mocno pragnęłam, nagle zaczęło się spełniać. Kiedyś przyjechałam do Warszawy w ramach wycieczki szkolnej, i opuszczałam ją z nadzieją, że w przyszłości zamieszkam w stolicy. Kilka lat później obudziłam się przed wyżej przytoczonymi słowami, stojąc w jednym z warszawskich budynków, by jeszcze tego samego dnia zacząć szukać kawalerki, w której miałam zamieszkać przez kolejne 5 lat. Piszę to dlatego, by pokazać, że...

13 maja 2017

Wszyscy cierpimy na mimikrę. Indywidualność.

Mimikra - upodabnianie się słabszych gatunków zwierząt do tych groźniejszych, w celach obronnych.

Niedawno miałam okazję obejrzeć film w reżyserii Waldemara Krzystka pt.: "Fotograf". Kryminał ten, choć niezwykle przewidywalny, porusza jednak istotne kwestie nie tylko te związane z piętnem odciśniętym na społeczności przez ZSRR, lecz także związane z indywidualnością człowieka. W pierwszych minutach filmu pojawia się postać chłopca, który przejawia „zdolności” mimikryczne – w rozmowach posługuje się głosem i słowami  innych ludzi, lecz sam nigdy nie używa własnego. Wydaje się być to niemożliwe... pozornie. Jego defekt skłania do postawienia sobie pewnych pytań: ile prawdziwych nas jest w nas samych? Czy każdy z nas jest indywidualistą i potrafi zachować siebie w szarej codzienności?

12 lutego 2017

Związek? A po co mi to?

      Zbliżają się walentynki. W sklepach serduszka, wszędzie oferty walentynkowe oraz ludzie cieszący się miłością. Wśród nich ja, próbująca zrozumieć pewną kwestię, która od kilku tygodni spędza mi sen z powiek - jaki jest sens łączenia się ludzi w pary. Do rozmów na ten temat angażowałam rodzinę, znajomych, wszystkich ludzi, którzy "weszli w moje pole rażenia". Wydaje się, jakby dla większości kwestia ta była tak oczywista, jak to, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Ile w tym naśladowania, czy też wpajania takiej postawy od najmłodszych lat? Dla społeczeństwa o wiele dziwniejsze jest bycie singlem, starą panną, starym kawalerem. Ludzie ci traktowani są z pobłażaniem i zdziwieniem; jak odmieńcy, a przecież, czym tak naprawdę różnią się oni od pozostałych. Równie dobrze można się spytać, dlaczego tak wiele osób łączy się w pary, jaki to ma sens. Dzisiaj staję przed Wami w roli właśnie takiego odmieńca, który stara się odpowiedzieć samemu sobie na to zasadnicze pytanie. Do rozważań na ten temat skłoniło mnie zauważenie pewnej rzeczy, a mianowicie:

Człowiek potrafi być samodzielny i samowystarczalny.
      Spójrzmy prawdzie w oczy - większa, lub mniejsza część społeczeństwa, żyje samotnie, nie posiadając drugiej połówki. Co zaskakujące - jakoś udaje im się przeżyć. Nieważne, czy bycie singlem to ich decyzja, czy zwyczajnie nie potrafią znaleźć partnera. Codziennie wstają, ubierają się, jedzą śniadanie, idą do pracy, po której zasiadają do obiadu, spotykają się z przyjaciółmi, idą sami gdziekolwiek, czy też spędzają czas w domu. Oni również mają własne problemy, jednak z reguły udaje im się sprostać wymaganiom codziennego życia. Czasem jest ciężko, czasem potrzebują wsparcia bliskich, ale zwykle prędzej, czy później, udaje im się wyjść z trudnej sytuacji, bez posiadania drugiej połówki. Można by zatem stwierdzić, że związek jest nikomu niepotrzebny i tak też upierałam się przez większość czasu... aż do momentu, kiedy trafiłam na pewien niepodważalny argument. Jednak po kolei...

Człowiek potrzebuje związku w celu prokreacji?
      Argument ten był najczęściej wymieniany ze wszystkich. Z niego wynika, że ludzie są ze sobą tylko dla prokreacji... Czy jednak do tego potrzebne jest stworzenie związku z drugim człowiekiem? Gdyby była ona podstawą łączenia się ludzi w pary, po co w takim razie istniałaby ta cała otoczka związana z podrywem, flirtem, umawianiem się na randki, obdarowywaniem "drugiej połówki" prezentami, obchodzeniem walentynek? Przecież o wiele wygodniejsze jest przejście do konkretów. Równie dobrze można do tego celu znaleźć partnera na jedną noc - będzie taniej, oszczędniej, ekonomiczniej, a przede wszystkim cel również zostanie osiągnięty. Mam świadomość, że mój kontrargument jest oddarty z wszelkiego człowieczeństwa, tj. z wszelkich norm moralnych ustalonych przez społeczeństwo, jednak tak na dobrą sprawę - po co tworzona jest ta cała otoczka, gdy chodzi jedynie o prokreację? Za tym idzie kolejna kwestia...


Człowiek jest w związku dla kontaktu z drugim człowiekiem, wsparcia oraz nieodczuwania samotności?
      Jednak, czy wsparcie można otrzymać jedynie od drugiej połówki, i czy tylko do niej ogranicza się kontakt z drugim człowiekiem? Przecież to wszystko można otrzymać od rodziny lub przyjaciół. Ktoś powiedział, że gdyby ludzie nie łączyli się w pary, nie byłoby rodzin. Pozostają przyjaciele. Kiedy tak obserwuję ludzi, większość z nich wydaje się mieć nawet tą jedną, bliską osobę. Wiadomo, różne są sytuacje w życiu i nie wszyscy mają przyjaciół, czy też aż tak dobrego kontaktu z rodziną. W takim przypadku rozumiem sens tego argumentu, jednak co z osobami, które cieszą się popularnością i mają na pęczki ludzi, z którymi mogą porozmawiać o problemie? Tacy ludzie dość szybko mogą uzyskać wsparcie i cały czas mają kontakt z drugim człowiekiem. Z odczuwaniem samotności bywa równie, ponieważ jak to było w "Małym Księciu" - "wśród ludzi jest się także samotnym". Pozostaje pytanie - skoro "wśród ludzi jest się także samotnym", to czy pod to nie podchodzi również bycie w związku? Mam na myśli to, że nawet posiadanie partnera może nie wystarczyć.

Człowiek potrzebuje związku, ponieważ tak się żyje łatwiej?
      O wiele łatwiejsze jest życie, kiedy po ciężkim dniu można powiedzieć drugiej osobie, by zrobiła obiad, czy też za nas posprzątała. Jest o wiele prościej, kiedy druga osoba pomoże nam w zarządzaniu mieszkaniem, da nam wsparcie. O wsparciu pisałam chwilę temu, natomiast odnośnie dzielenia się obowiązkami... Zawsze można wynajmować mieszkanie razem z przypadkowym człowiekiem, czy też z przyjaciółką / przyjacielem, i rozdzielić te obowiązki na dwie osoby. Jeśli kogoś stać, może wynająć pomoc domową, zamiast gotować, może chodzić do najtańszych restauracji w mieście. Zawsze pozostaje rozwiązanie - nauczyć się żyć ekonomiczniej oraz lepiej zarządzać czasem.

Człowiek potrzebuje drugiego człowieka przez wzgląd na uczucia.
      Jest to jak na razie jedyny argument, który do mnie dotarł i chyba to właśnie na nim opiera się cały sens bycia z kimś, budzenia się codziennie obok tej samej osoby, starania się o nią każdego dnia, sprawiania, by czuła się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie... Gdy jesteśmy zakochani, marzymy o tym, by być przy osobie, do której żywimy uczucie, pragniemy nieustannie przebywać w jej towarzystwie, wiedzieć ją każdego dnia. Nie mówię tutaj o sytuacji, kiedy oczekujemy czegokolwiek od drugiej strony; kiedy poszukujemy uzupełnienia pustki, wsparcia, zaspokojenia namiętności, czy łatwiejszej drogi przez życie. Bycie z kimś w związku dopiero nabiera sens, gdy darzymy drugą osobę najpotężniejszym uczuciem, jakim jest miłość.

 

05 listopada 2016

Nic nie znaczysz.



      Na świecie żyje około 7,2 miliarda ludzi. Średnio, w ciągu jednej minuty, rodzi się 250 dzieci, gdy tymczasem umiera około 200 ludzi. 2,5 miliony lat temu pojawili się przodkowie gatunku Homo Sapiens - Homo Habilis. Sama Ziemia, która istnieje 4,5 miliarda lat, liczy sobie 510,1 mln km2 powierzchni, a już na przykład powierzchnia Jowisza wynosi 61,42 mld km2. Nasza galaktyka ma średnicę 100 tys. lat świetlnych, natomiast galaktyka NGC 6872 ma w średnicy 522 tys. lat świetlnych. Jakie w takim razie możemy mieć znaczenie na tym świecie?

23 października 2016

Mój głos w sprawie kary śmierci.



OŚWIADCZENIE
      Ja, niżej podpisana Marika, oświadczam, że jestem przeciwna wprowadzeniu w Polsce kary śmierci. Swoje stanowisko motywuję niżej wypunktowanymi argumentami:

1. Kara śmierci nie odstrasza potencjalnych zbrodniarzy.
2. Kara śmierci nie jest karą.
3. Kara śmierci równa jest zabójstwu, a zabójstwo dokonuje zabójca.
4. Agresja budzi agresję.
5. Skutki kary śmierci są nieodwracalne.
6. Nikt nie dał nam prawa do tego, by decydować o czyimś życiu lub śmierci.
7. Istnieje alternatywne, lepsze rozwiązanie, które jesteśmy w stanie zrealizować.

Z poważaniem,
Marika


15 października 2016

Płód? To tylko zlepek komórek... (Uwaga! Drastyczne zdjęcia!)

      Ostatnio szumnie wokół nowej ustawy sejmu dotyczącej aborcji. Czarny protest... Biały protest... Jeszcze tylko tęczowego brakowało... (Ups! przepraszam, LGBT to nie ta tematyka)... Patrząc, jak naród nawzajem się wyniszcza, postanowiłam zająć się swoimi sprawami i napisać kolejny post... Oczywiście, jak na przekór, pierwszy na liście był temat dotyczący aborcji... Chyba od tego nie ucieknę. Nie pozostaje mi nic innego, jak podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Nie zamierzam nikogo przekonywać; chciałabym jedynie pokazać, w jaki sposób postrzegam ten problem, a także poznać Wasze stanowisko wobec niego. Po wstępie przedstawię swoje spostrzeżenia w formie odpowiedzi na znalezione w sieci argumenty różnych ludzi, którzy są za aborcją, a następnie dołączę kilka od siebie.

22 września 2016

Ciemna Strona Mocy


      Zło jest wszędzie. Czytamy o nim w gazetach. Widzimy w telewizji. Mijamy na ulicach. Doświadczamy w swoim życiu. Jesteśmy jego źródłem lub ofiarą. Uczestnikiem lub jego widzem. Zło może przybierać różne formy; krzywdzenie innych, wyniszczanie własnego organizmu i zatruwanie psychiki. Zło kryje się w pozornie nic nie znaczących gestach i słowach kierowanych w stronę drugiego człowieka. Mogą być jednak zaczątkiem piekła. Wszelkie zachowania autodestrukcyjne, wszelkie myśli wyniszczające nasz umysł… Wyładowywanie napięcia na sobie jest pewną formą zła, ponieważ jeśli nie szanujemy siebie, w takim razie kto ma szanować nas. Zło jest przemocą. Zło jest niszczącym słowem. Zło jest pobiciem, kradzieżą, zabójstwem, gwałtem. Zło jest znęcaniem się nie tylko nad ludźmi, lecz także nad zwierzętami. Zło jest nagrywaniem na komórkę, jak ktoś niszczy drugiego człowieka. Zło jest obojętnością - milczącą zgodą na obserwowane piekło. Patrząc na to wszystko ktoś powiedziałby, że człowiek to zwierzę. Nie, człowiek nie jest zwierzęciem… Człowiek jest czymś gorszym, bardziej parszywym… Wszystkie istoty żywe, jeśli krzywdzą, to tylko po to, by przeżyć i zapewnić sobie byt… Naturalna kolej rzeczy. Jedynie człowiek jest w stanie czynić zło dla zabawy, by krzywdzić dla samej idei krzywdzenia, by niszczyć dla samej idei niszczenia.

15 września 2016

"Pragnienie miłości" (SPOILER)


      Miałam na dzisiaj w planach zupełnie inny temat, jednak zmieniło się to pod wpływem filmu obejrzanego przeze mnie jakiś czas temu. Mowa natomiast o "Pragnieniu miłości"- historii Alejandry, która po śmierci matki przeprowadza się z ojcem do Mexico City. W nowej szkole poznaje grupę znajomych, którzy pewnego dnia zapraszają ją na imprezę. Podczas niej dochodzi do stosunku między nią, a Josem, którego ma na oku jedna z jej nowych koleżanek. Całość zostaje nagrana telefonem, a następnie rozesłana w sieci... Film jest niezwykle wstrząsający i z tego powodu chciałabym podzielić się z Wami swoimi wrażeniami, a także przemyśleniami. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, zachęcam do obejrzenia -> klik, a tych, którzy zdążyli już się z nim zapoznać, lub chcą jedynie pokrótce zapoznać się z fabułą bez szczególnego oglądania, zapraszam do dalszej lektury.


08 września 2016

Kto nie ma facebooka, ten jest szczęśliwy.

      W dzisiejszych czasach ze świecą szukać ludzi, którzy nie mieliby żadnego portalu społecznościowego. Pamiętam, jak przez pewien okres nie korzystałam z tych "udogodnień". Stałam wtedy przy kasie, kupowałam bluzę i ekspedientka mówi o jakiejś promocji na facebooku... Z ogromnym bananem na ustach odpowiedziałam:
- Ale ja nie mam facebooka.
      Mina kasjerki oraz ludzi stojących w kolejce - bezcenna. Patrzyli na mnie jak na ufo.

01 września 2016

Góry metaforą życia

      Dla większości z Was wakacje już za pasem. Za kilka godzin rozbrzmi pierwszy dzwonek; rozpoczną się lekcje, sprawdziany, kartkówki, odpytywanie przy tablicy, zebrania z rodzicami, zdobywanie ocen, przerwy międzylekcyjne, udział w apelach, przedstawieniach, zajęciach pozalekcyjnych, oczekiwanie na kolejne wakacje... Jeszcze zanim wdrożycie się w wir nauki, przez jakiś czas będziecie jedną stopą tkwić jeszcze przy szumie fal, górskim powietrzu, codziennych spotkaniach ze znajomymi i błogim lenistwie. Tymczasem moje wakacje będą trwały jeszcze miesiąc, jednak mimo tego pozwolę sobie wrócić wspomnieniami do tegorocznego wyjazdu. Od paru lat o wiele bardziej fascynuje mnie chodzenie po górskich ścieżkach i zdobywanie szczytów, niż opalanie się na plaży, podczas słuchania szumu mew. Woda za zimna, a piasek dostaje się dosłownie wszędzie. Tłumy ludzi i gorąc nie do opanowania, jakby siedziało się na rozgrzanej patelni. W górach można się wyciszyć, uspokoić, nabrać dystansu do pewnych rzeczy. Lubię w nich również to, że z tak niesamowitą dokładnością oddają ludzkie życie, a w szczególności dążenie do wyznaczonych przez nas celów.

25 sierpnia 2016

Przegrane życie


    Zanim poruszę zupełnie inne tematy, chciałabym jeszcze troszkę posiedzieć przy uzależnieniach, a mianowicie, tym razem skupię się na bardzo bliskiemu mi uzależnieniu - od gier komputerowych, a w szczególności od MMORPG. Do napisania tego posta, podobnie jak i poprzedniego, skłoniła mnie książka "5 sekund do Io", o której możecie się więcej dowiedzieć w tym miejscu. Książka ta ma dla mnie osobiste znaczenie, ponieważ dopiero osiem miesięcy temu udało mi się wyrwać z nałogu. Dzisiaj natomiast powracam z przemyśleniami, będącymi wynikiem przeżytych doświadczeń.
      Z komputerem miałam okazję obcować od wczesnego dzieciństwa, jednak gry nie wciągały mnie wtedy na tyle, bym spędzała ogromne ilości czasu przed komputerem. "Zabawa" zaczęła się dopiero w podstawówce, gdy kolega pokazał mi "Metina2". Byłam ogromnie zafascynowana możliwością stworzenia postaci, wejścia w wirtualny świat, całkiem różniący się od tego, co znamy na co dzień. Pamiętam jak zaraz później skierowaliśmy bohatera poza obręb miasta i kolega zaczął zabijać psy. Mówiłam: "przestań, to okrutne, to boli". Przerażał mnie ogrom agresji i brutalności, choć paradoksalnie zdążyłam już wcześniej poznać "GTA: San Andreas" oraz "Prince of Persia: Piaski czasu". Kolega uspokajał mnie, że to tylko gra, a to są potwory, które trzeba zabić, ponieważ są złe, za to zbiera się doświadczenie, pieniądze, potrzebne przedmioty oraz taka jest misja. Mimo sceptycznego podejścia do "Metina2", zdążyło się we mnie zasiać ziarenko fascynacji. Wielokrotnie prosiłam rodziców o zainstalowanie tej gry na swoim komputerze, aż ulegli moim błaganiom. To był początek mojej przygody z grami. Po "Metinie2" przyszedł czas na  "4 Story", "Runes of Magic", "Allods", "Aion" oraz ostatnią grę, którą odkryłam w pierwszej klasie liceum - "Skyforge".

16 sierpnia 2016

Nałogi - nasi przyjacielscy wrogowie.

      Z góry uprzedzam, że nie jestem wykwalifikowanym psychologiem i wszelkie zapisane w tym poście słowa wynikają z moich refleksji oraz doświadczeń osobistych.

      Alkohol. Papierosy. Narkotyki. Internet. Gry. Pornografia. Telewizja. Choć podałam jedynie te rzeczy, przez które zwykle wpadamy w nałogi, myślę, że wszystko jest w stanie nas uzależnić i nie ma na świecie osoby, która by tego nie doświadczyła. Kiedy wpadamy w nałóg, wszyscy mówią, byśmy przestali wyniszczać swój organizm. Ciągle słyszymy, że mamy się zmienić, lecz my traktujemy ich uwagi, jak bezsensowną gadkę, która nic nie wnosi w nasze życie. Jest nam z tym dobrze, jacy jesteśmy i nie rozumiemy, dlaczego innym to przeszkadza. Pojawia się w nas złość, ponieważ słowa "masz się zmienić - masz rzucić nałóg" odbieramy jak atak na nas samych. Kiedyś przeczytałam dość mądre zdanie, że nie można wymagać, by ktoś się dla nas zmienił, ponieważ człowiek może się zmienić jedynie dla siebie. Dopowiedziałabym, że człowiek sam musi podjąć decyzję, czy chce się zmienić i nikt nie jest w stanie go do tego zmusić. Oczekiwanie zmiany może pomóc jedynie, gdy ten człowiek rzeczywiście chce to zrobić, jednak nie jest w stanie temu sam podołać. Jeśli się zmienia, to tylko z własnej, nieprzymuszonej woli. Zatem pierwszą złotą zasadą wszelkich zmian jest dobrowolna chęć przemiany. Inaczej wszelkie starania spełzną na niczym, lub dadzą o wiele gorsze wyniki, niż dałyby, gdyby to było zgodne z osobą, od której oczekujemy rzucenia nałogu.

28 lipca 2016

(Nie)znajomy




"-Henry, jak się zmieniłeś! Byłeś kiedyś taki wysoki, a teraz jesteś taki niski. Byłeś tak dobrze zbudowany, a stałeś się taki szczupły. Byłeś blondynem, a teraz włosy ci ściemniały. Co się stało, Henry?
      A Henry odpowiada: - Nie jestem Henry, jestem John.
- Oh, i do tego zmieniłeś imię." 
Anthony de Mello - "Przebudzenie" 




21 lipca 2016

Kontemplacja ciszy


      W te wakacje postanowiłam spotkać się ze swoim kolegą. Był to dosyć osobliwy dzień; choć oboje się staraliśmy, rozmowa w żaden sposób nie chciała się kleić. Kolega miał parę rzeczy do załatwienia w różnych częściach miasta, więc stwierdziliśmy, że szkoda nam nóg i odbędziemy "podróż" autem. Jechaliśmy tak w ciszy przez parę minut i nagle z radia wypłynęła muzyka na cały regulator. Od razu przyszedł mi na myśl film "Coffee and Cigarettes", będący zbiorem scen, w których ludzie spotykają się przy kawie i papierosach, by porozmawiać. W jednej z nich mężczyzna siedzi przy stoliku i w pewnym momencie pojawia się zaproszony przez niego przyjaciel. Siada na przeciwko. Cisza i nagle kolega pyta się mężczyzny, czy coś się stało. Tamten odpowiada, że nie. Przez cały czas sytuacja się powtarza, aż dowiadujemy się, że mężczyzna zaprosił swojego kolegę tylko po to, by móc się z nim zobaczyć, posiedzieć, wspólnie wypić kawę, zapalić... niekoniecznie porozmawiać.

08 lipca 2016

Druga strona samotności.



      Samotność... Czym tak naprawdę jest? Mówi się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Tym samym dla wielu samotność bywa udręką, cierpieniem, przekleństwem. Ludzie ci nie są w stanie choć tydzień przebywać jedynie we własnym towarzystwie. Potrzebują kogoś, kto byłby przy nich niemalże 24 godziny na dobę. Pragną kontaktu, jak największej liczby znajomych... Gdy nie mają nikogo, zaczynają coraz szybciej popadać w depresję.
      Co jeśli jednak samotność nie jest winą naszej natury, a zwyczajnym zatraceniem zdolności przebywania samemu? Zaczęłam się nad tym zastanawiać, gdy pewnego dnia uświadomiłam sobie, że w pełni akceptuję samotność, choć kiedyś usilnie starałam się od niej uciec. Nie wiem, kiedy dokładnie odbył się proces przejścia ze skrajnej dezaprobaty do całkowitej akceptacji. Wiem jednak, że wraz z tym, w samotności zaczęłam dostrzegać więcej zalet, niż wad i myślę, że to właśnie niżej wymienione rzeczy pozwoliły mi w pełni ją zaakceptować:

03 lipca 2016

Idealny partner. Definicja miłości.

      Nie wiem, jak jest w przypadku chłopaków/mężczyzn, jednak wiem, że wiele jest dziewczyn, które biorą pod uwagę przede wszystkim wygląd partnera. Pod tym względem zawsze różniłam się od większości osób i nie pamiętam, bym kiedykolwiek zwracała uwagę na to, jak ktoś wygląda. Fakt, zawsze uwielbiałam patrzeć się na pięknych ludzi, krajobrazy, rzeczy, jednak ustalanie kanonów piękna traktowałam jedynie jako zabawę. Idealizacja żyła swoim życiem, a uczucia swoim. Choć przyjemnie było patrzeć na przystojnych chłopaków, zakochiwałam się jednak w tych, których wygląd znacznie odbiegał od wymyślonego ideału. Właśnie wtedy jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, jak ważne jest to, by patrzeć na charakter człowieka.

29 czerwca 2016

"Czy warto kochać, jeśli miłość przynosi cierpienie?"

      Pytanie, które umieściłam w tytule, pojawiło się na tegorocznej maturze z języka polskiego. Temat ten pozwala maturzystom na opowiedzenie się po którejś ze stron wedle uznania. Pozornie. Należę do tej niewielkiej garstki ludzi, której pewien sposób myślenia został narzucony przez kochanych egzaminatorów. Tym samym maturę musiałam pisać pod dyktando, by zadowolić tych, którzy będą sprawdzać moją pracę. Obiecałam sobie, że jeszcze powrócę do tego tematu. Chciałabym go tutaj omówić, tyle że tym razem w formie wolnych myśli.

20 czerwca 2016

Dlaczego cierpimy?

      Życie składa się z wielu przeciwieństw. Gdy przeżywamy radość, możemy mieć pewność, że pojawi się również smutek. Trafiamy na dobro, gdzieś w kącie czai się również zło. Uśmiech i łzy. Szczęście i pech. Odwaga i niepewność. Cierpienie to tylko jedno z licznych „barw” życia, które pojawia się w wyniku pewnych niepowodzeń, strat, złych doświadczeń… Kiedyś właśnie w ten sposób odpowiedziałabym na pytanie, dlaczego cierpimy i pewnie do dnia dzisiejszego trwałabym przy tym, gdybym nie zetknęła się z książkami Anthony’ego de Mello, które całkowicie zmieniły mój światopogląd i spojrzenie na rzeczywistość. W chwili obecnej odpowiedź na to pytanie wyrażam w trzech słowach: przywiązania i iluzje.

14 czerwca 2016

Opinie o nas samych

      Dzisiaj miałam umieścić post zupełnie o czymś innym, jednak przy śniadaniu naszła mnie pewna myśl, z którą chciałabym się z Wami podzielić.

      Człowiek jest połączeniem wszelkich przeciwieństw; w tym samym człowieku możemy odnaleźć piękno, jak i brzydotę, mądrość i głupotę, powagę i szaleństwo, dobro i zło, odwagę i tchórzostwo. Poszczególne cechy ujawniają się w zależności od sytuacji. Przykład? Większość ludzi ocenia pewną dziewczynę jako nieśmiałą. Jej pasją jest śpiew, więc pewnego dnia postanowiła wziąć udział w konkursie i wystąpić na scenie. Na widowni znajduje się ktoś, kto w ogóle nie zna tej dziewczyny. Kiedy w pierwszej chwili ją zobaczy, nawet nie przejdzie mu przez myśl, że ta osoba na co dzień jest nieśmiała. Mamy zatem dwie różne opinie o tym samym człowieku: jedni określają śpiewaczkę jako nieśmiałą, a drudzy jako odważną. Czy zatem któraś opinia wiernie oddaje osobowość dziewczyny? Patrząc przez ten pryzmat, ludzie oceniają nas, odnosząc się jedynie do danej chwili, a nie do całości naszej osoby. Nie są w stanie wiernie nas scharakteryzować, ponieważ człowiek z natury łączy w sobie zbyt wiele przeciwieństw. Zatem nie ma sensu przejmować się opinią innych; ludzie najczęściej widzą w innych to, co noszą w sobie samych.
      Nie wiadomo również, czy dana osoba jest wobec nas szczera. Chwali nas lub gani pod wpływem emocji. Gdy między ludźmi jest dobrze, wtedy pojawia się pochwała i uwielbienie. W czasie kłótni mamy do czynienia z krytyką i wyzwiskami. Może się też zdarzyć, że określają nas jako wspaniałych, by za plecami wyśmiewać i krytykować.
      Czy opinie innych ludzi, o nas samych, mogą nam w czymkolwiek pomóc? Dzięki nim możemy odkryć w sobie przeciwieństwa, których nie dostrzegamy. Uważamy się za mądrych? Dzięki opinii możemy zostać sprowadzeni na ziemię i dostrzec, że znajduje się w nas również pierwiastek głupoty. To może nam pomóc w lepszym zrozumieniu i odkrywaniu siebie.

06 czerwca 2016

Zmiana przeszłości



      Mówi się, że trzepot skrzydeł motyla jest w stanie wywołać tornado na drugim krańcu ziemi. Drobne, mało istotne rzeczy mogą zapoczątkować nieprzewidywalną lawinę wydarzeń. Gdybyśmy mieli możliwość zmiany przeszłości, ilu z nas zdecydowałoby się na wymazanie pewnych wspomnień?
Nowe posty w każdy piątek o 20:00.