20 maja 2017

"If you can dream it, you can do it" ~ Walt Disney

      Gdzieś na początku poprzedniego roku poruszałam temat marzeń i pewnie jeszcze nieraz będę do niego wracać, ponieważ według mnie jest on niezwykle istotny. Jaki sens ma życie, kiedy wykluczamy robienie tego, co kochamy i zgodnego z naszymi zasadami?
      Pod koniec września przyjechałam do Warszawy w celu poszukania jakiejś kawalerki. Znalazłam nocleg na te kilka dni, jednak żeby dostać się do pokoju, musiałam jechać po klucze do pewnego biura. Kiedy tam weszłam, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, było ogromnym napisem umieszczonym na jednej ze ścian:

"If you can dream it, you can do it" - Walt Disney

       Nagle dotarło do mnie, że to, czego tak mocno pragnęłam, nagle zaczęło się spełniać. Kiedyś przyjechałam do Warszawy w ramach wycieczki szkolnej, i opuszczałam ją z nadzieją, że w przyszłości zamieszkam w stolicy. Kilka lat później obudziłam się przed wyżej przytoczonymi słowami, stojąc w jednym z warszawskich budynków, by jeszcze tego samego dnia zacząć szukać kawalerki, w której miałam zamieszkać przez kolejne 5 lat. Piszę to dlatego, by pokazać, że...

13 maja 2017

Wszyscy cierpimy na mimikrę. Indywidualność.

Mimikra - upodabnianie się słabszych gatunków zwierząt do tych groźniejszych, w celach obronnych.

Niedawno miałam okazję obejrzeć film w reżyserii Waldemara Krzystka pt.: "Fotograf". Kryminał ten, choć niezwykle przewidywalny, porusza jednak istotne kwestie nie tylko te związane z piętnem odciśniętym na społeczności przez ZSRR, lecz także związane z indywidualnością człowieka. W pierwszych minutach filmu pojawia się postać chłopca, który przejawia „zdolności” mimikryczne – w rozmowach posługuje się głosem i słowami  innych ludzi, lecz sam nigdy nie używa własnego. Wydaje się być to niemożliwe... pozornie. Jego defekt skłania do postawienia sobie pewnych pytań: ile prawdziwych nas jest w nas samych? Czy każdy z nas jest indywidualistą i potrafi zachować siebie w szarej codzienności?

26 kwietnia 2017

Studia

       Mija ponad pół roku, od kiedy po raz pierwszy przekroczyłam progi swojej uczelni. Kiedy podejmowałam się studiów, starałam się znaleźć jak najwięcej informacji o tym, jak one wyglądają, czym się różnią od liceum, a także szukałam jakiś rad, jak przetrwać pierwsze tygodnie. Część rzeczy się potwierdziła... Niektóre z nich, mimo tego, że byłam wcześniej uprzedzona, wywołały we mnie szok. O innych natomiast nie dowiedziałam się, ani z internetu, ani od tych ludzi, z którymi rozmawiałam na temat studiów. Musiałam sama doświadczyć, by zauważyć to, o czym inni tak zawzięcie milczeli. Dzisiaj chciałam się z Tobą podzielić tym, co mnie najbardziej zaskoczyło na studiach. Są to pewne różnice, niuanse, których trudno szukać w internecie, a także są to rzeczy, o których nieważne ile człowiek będzie czytał, w praktyce zawsze będą zaskakiwać. Słowa te kieruję przede wszystkim do tych, którzy jeszcze nie rozpoczęli swojej przygody ze studiami, choć myślę, że i moi rówieśnicy znajdą tu coś dla siebie.

12 lutego 2017

Związek? A po co mi to?

      Zbliżają się walentynki. W sklepach serduszka, wszędzie oferty walentynkowe oraz ludzie cieszący się miłością. Wśród nich ja, próbująca zrozumieć pewną kwestię, która od kilku tygodni spędza mi sen z powiek - jaki jest sens łączenia się ludzi w pary. Do rozmów na ten temat angażowałam rodzinę, znajomych, wszystkich ludzi, którzy "weszli w moje pole rażenia". Wydaje się, jakby dla większości kwestia ta była tak oczywista, jak to, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Ile w tym naśladowania, czy też wpajania takiej postawy od najmłodszych lat? Dla społeczeństwa o wiele dziwniejsze jest bycie singlem, starą panną, starym kawalerem. Ludzie ci traktowani są z pobłażaniem i zdziwieniem; jak odmieńcy, a przecież, czym tak naprawdę różnią się oni od pozostałych. Równie dobrze można się spytać, dlaczego tak wiele osób łączy się w pary, jaki to ma sens. Dzisiaj staję przed Wami w roli właśnie takiego odmieńca, który stara się odpowiedzieć samemu sobie na to zasadnicze pytanie. Do rozważań na ten temat skłoniło mnie zauważenie pewnej rzeczy, a mianowicie:

Człowiek potrafi być samodzielny i samowystarczalny.
      Spójrzmy prawdzie w oczy - większa, lub mniejsza część społeczeństwa, żyje samotnie, nie posiadając drugiej połówki. Co zaskakujące - jakoś udaje im się przeżyć. Nieważne, czy bycie singlem to ich decyzja, czy zwyczajnie nie potrafią znaleźć partnera. Codziennie wstają, ubierają się, jedzą śniadanie, idą do pracy, po której zasiadają do obiadu, spotykają się z przyjaciółmi, idą sami gdziekolwiek, czy też spędzają czas w domu. Oni również mają własne problemy, jednak z reguły udaje im się sprostać wymaganiom codziennego życia. Czasem jest ciężko, czasem potrzebują wsparcia bliskich, ale zwykle prędzej, czy później, udaje im się wyjść z trudnej sytuacji, bez posiadania drugiej połówki. Można by zatem stwierdzić, że związek jest nikomu niepotrzebny i tak też upierałam się przez większość czasu... aż do momentu, kiedy trafiłam na pewien niepodważalny argument. Jednak po kolei...

Człowiek potrzebuje związku w celu prokreacji?
      Argument ten był najczęściej wymieniany ze wszystkich. Z niego wynika, że ludzie są ze sobą tylko dla prokreacji... Czy jednak do tego potrzebne jest stworzenie związku z drugim człowiekiem? Gdyby była ona podstawą łączenia się ludzi w pary, po co w takim razie istniałaby ta cała otoczka związana z podrywem, flirtem, umawianiem się na randki, obdarowywaniem "drugiej połówki" prezentami, obchodzeniem walentynek? Przecież o wiele wygodniejsze jest przejście do konkretów. Równie dobrze można do tego celu znaleźć partnera na jedną noc - będzie taniej, oszczędniej, ekonomiczniej, a przede wszystkim cel również zostanie osiągnięty. Mam świadomość, że mój kontrargument jest oddarty z wszelkiego człowieczeństwa, tj. z wszelkich norm moralnych ustalonych przez społeczeństwo, jednak tak na dobrą sprawę - po co tworzona jest ta cała otoczka, gdy chodzi jedynie o prokreację? Za tym idzie kolejna kwestia...


Człowiek jest w związku dla kontaktu z drugim człowiekiem, wsparcia oraz nieodczuwania samotności?
      Jednak, czy wsparcie można otrzymać jedynie od drugiej połówki, i czy tylko do niej ogranicza się kontakt z drugim człowiekiem? Przecież to wszystko można otrzymać od rodziny lub przyjaciół. Ktoś powiedział, że gdyby ludzie nie łączyli się w pary, nie byłoby rodzin. Pozostają przyjaciele. Kiedy tak obserwuję ludzi, większość z nich wydaje się mieć nawet tą jedną, bliską osobę. Wiadomo, różne są sytuacje w życiu i nie wszyscy mają przyjaciół, czy też aż tak dobrego kontaktu z rodziną. W takim przypadku rozumiem sens tego argumentu, jednak co z osobami, które cieszą się popularnością i mają na pęczki ludzi, z którymi mogą porozmawiać o problemie? Tacy ludzie dość szybko mogą uzyskać wsparcie i cały czas mają kontakt z drugim człowiekiem. Z odczuwaniem samotności bywa równie, ponieważ jak to było w "Małym Księciu" - "wśród ludzi jest się także samotnym". Pozostaje pytanie - skoro "wśród ludzi jest się także samotnym", to czy pod to nie podchodzi również bycie w związku? Mam na myśli to, że nawet posiadanie partnera może nie wystarczyć.

Człowiek potrzebuje związku, ponieważ tak się żyje łatwiej?
      O wiele łatwiejsze jest życie, kiedy po ciężkim dniu można powiedzieć drugiej osobie, by zrobiła obiad, czy też za nas posprzątała. Jest o wiele prościej, kiedy druga osoba pomoże nam w zarządzaniu mieszkaniem, da nam wsparcie. O wsparciu pisałam chwilę temu, natomiast odnośnie dzielenia się obowiązkami... Zawsze można wynajmować mieszkanie razem z przypadkowym człowiekiem, czy też z przyjaciółką / przyjacielem, i rozdzielić te obowiązki na dwie osoby. Jeśli kogoś stać, może wynająć pomoc domową, zamiast gotować, może chodzić do najtańszych restauracji w mieście. Zawsze pozostaje rozwiązanie - nauczyć się żyć ekonomiczniej oraz lepiej zarządzać czasem.

Człowiek potrzebuje drugiego człowieka przez wzgląd na uczucia.
      Jest to jak na razie jedyny argument, który do mnie dotarł i chyba to właśnie na nim opiera się cały sens bycia z kimś, budzenia się codziennie obok tej samej osoby, starania się o nią każdego dnia, sprawiania, by czuła się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie... Gdy jesteśmy zakochani, marzymy o tym, by być przy osobie, do której żywimy uczucie, pragniemy nieustannie przebywać w jej towarzystwie, wiedzieć ją każdego dnia. Nie mówię tutaj o sytuacji, kiedy oczekujemy czegokolwiek od drugiej strony; kiedy poszukujemy uzupełnienia pustki, wsparcia, zaspokojenia namiętności, czy łatwiejszej drogi przez życie. Bycie z kimś w związku dopiero nabiera sens, gdy darzymy drugą osobę najpotężniejszym uczuciem, jakim jest miłość.

 

12 stycznia 2017

Powrót

Dzień dobry! Cześć! Czołem! Witajcie!
      Jakkolwiek by nie rozpocząć, każde zdanie będzie w tej sytuacji zbyt śmieszne lub zbyt ckliwe. Najlepiej jest to wyrazić jednym słowem: powróciłam. Nie liczę na to, że ktoś został, choć byłoby mi niezmiernie miło, gdyby się okazało, że jest jeszcze ktoś, kto przez cały ten czas w głębi serca liczył na to, że jeszcze wrócę. Dziękuję tym, którzy wierzyli.
       Mówią, że tłumaczą się jedynie ludzie mało pewni siebie, nieodpowiedzialni. Jakkolwiek, by to o mnie nie świadczyło, pojawienie się po tak długiej nieobecności wymaga jednak jakiegokolwiek wyjaśnienia - przynajmniej w moim mniemaniu. W pewnym momencie obudziłam się i spytałam samą siebie "co ja k*** robię?". Wiecie, że nie mam w zwyczaju kląć, lecz pewna sytuacja nagle mnie w czymś uświadomiła i żadne inne słowa nie były w stanie oddać tego, co poczułam. Zrozumiałe, jeśli coś zajmuje mniej lub więcej czasu, jeśli przez to trzeba zrezygnować z niektórych rzeczy, jednak jest to nienormalne, gdy ta rzecz / czynność zaczyna zastępować każdy aspekt życia. Musiałam dotrzeć dopiero do tego punktu, by zrozumieć, że w gruncie rzeczy się wyniszczam. Zwolniłam. I tak szybko tego nie zmienię. Czy słusznie robię? Dla siebie na pewno, a reszta może nawet przeminąć, ponieważ - heloł! - jest ona grą niewartą świeczki, jeśli ceną ma być przepłacenie zdrowia, czy też "najlepszych lat swojego życia". Dzięki, Faust - dobrze wiesz, o co chodzi :) Nie tylko ludzie są w stanie założyć nam kajdany na ręce, dlatego pamiętajcie - nie pozwólcie się zniewolić.
      Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia wkrótce,
Marika.

05 listopada 2016

Nic nie znaczysz.



      Na świecie żyje około 7,2 miliarda ludzi. Średnio, w ciągu jednej minuty, rodzi się 250 dzieci, gdy tymczasem umiera około 200 ludzi. 2,5 miliony lat temu pojawili się przodkowie gatunku Homo Sapiens - Homo Habilis. Sama Ziemia, która istnieje 4,5 miliarda lat, liczy sobie 510,1 mln km2 powierzchni, a już na przykład powierzchnia Jowisza wynosi 61,42 mld km2. Nasza galaktyka ma średnicę 100 tys. lat świetlnych, natomiast galaktyka NGC 6872 ma w średnicy 522 tys. lat świetlnych. Jakie w takim razie możemy mieć znaczenie na tym świecie?

23 października 2016

Mój głos w sprawie kary śmierci.



OŚWIADCZENIE
      Ja, niżej podpisana Marika, oświadczam, że jestem przeciwna wprowadzeniu w Polsce kary śmierci. Swoje stanowisko motywuję niżej wypunktowanymi argumentami:

1. Kara śmierci nie odstrasza potencjalnych zbrodniarzy.
2. Kara śmierci nie jest karą.
3. Kara śmierci równa jest zabójstwu, a zabójstwo dokonuje zabójca.
4. Agresja budzi agresję.
5. Skutki kary śmierci są nieodwracalne.
6. Nikt nie dał nam prawa do tego, by decydować o czyimś życiu lub śmierci.
7. Istnieje alternatywne, lepsze rozwiązanie, które jesteśmy w stanie zrealizować.

Z poważaniem,
Marika


15 października 2016

Płód? To tylko zlepek komórek... (Uwaga! Drastyczne zdjęcia!)

      Ostatnio szumnie wokół nowej ustawy sejmu dotyczącej aborcji. Czarny protest... Biały protest... Jeszcze tylko tęczowego brakowało... (Ups! przepraszam, LGBT to nie ta tematyka)... Patrząc, jak naród nawzajem się wyniszcza, postanowiłam zająć się swoimi sprawami i napisać kolejny post... Oczywiście, jak na przekór, pierwszy na liście był temat dotyczący aborcji... Chyba od tego nie ucieknę. Nie pozostaje mi nic innego, jak podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Nie zamierzam nikogo przekonywać; chciałabym jedynie pokazać, w jaki sposób postrzegam ten problem, a także poznać Wasze stanowisko wobec niego. Po wstępie przedstawię swoje spostrzeżenia w formie odpowiedzi na znalezione w sieci argumenty różnych ludzi, którzy są za aborcją, a następnie dołączę kilka od siebie.

13 października 2016

Cześć, wszystkim!
      Powoli zaczęłam odnajdywać się w nowej rzeczywistości i udało mi się uporządkować część spraw. Wprawdzie zdarzają mi się jeszcze drobne potknięcia, lecz z zupełnie nowym etapem, gdzie wszystkiego trzeba się nauczyć od podstaw, jest jak z nauką chodzenia - początkowo samo wstawanie wydaje się być największym życiowym sukcesem, a robienie każdego kroku jest nie lada wyczynem, lecz z czasem dzieje się to coraz sprawniej, aż chodzenie staje się automatyczne i wykonujemy je bezbłędne.
      Jak zapewne wiecie, do tej pory posty stale pojawiały się w czwartki około godziny 20:00, jednak studia zupełnie zmieniły mój tryb życia, który prowadziłam przez tegoroczne wakacje. Aktualnie studiuję cztery dni w tygodniu, jednak nauka na tym się nie kończy. Dodatkowo trzeba brać udział w różnych kursach internetowych, a także jest pełno informacji i materiałów do przyswojenia... By nie oszaleć, wyznaczyłam sobie sobotę jako dzień błogiego odpoczynku i lenistwa. Chciałabym, by był to również dzień, w którym zajmuję się blogiem i myślę, że najwłaściwszą godziną, o której pojawiałyby się posty, byłaby 18:00. Może się zdarzać, że nie będę w stanie tego dnia publikować swoich przemyśleń z powodu wyjazdów do rodzinnego miasta, jednak postaram się, by jedynie godziny ulegały zmianie. Mam nadzieję, że spotkam się z Waszej strony z wyrozumiałością. 
Serdecznie pozdrawiam,
Marika


29 września 2016

Przerwa

Hej, kochani!
      Aktualnie wiele dzieje się w moim życiu, przez co nie mogę znaleźć czasu na blogowanie i spisywanie myśli, których ogromna ilość kłębi się w mojej głowie. Żyję aktualnie z dnia na dzień, bez możliwości jakiegokolwiek wytchnienia. Z tego powodu jestem zmuszona zawiesić bloga (mam nadzieję) na okres do dwóch tygodni od dzisiaj. Jest szansa, że od czasu do czasu będziecie mogli mnie znaleźć na "Kruchych Motylach". Potrzebuję chwili na odnalezienie się w nowym środowisku, w nowej sytuacji życiowej oraz na ułożenie sobie wszystkiego. Wrócę, jak tylko wszystko się ustabilizuje. Liczę na Waszą wyrozumiałość.
Trzymajcie się,
Marika

22 września 2016

Hej, wszystkim!
      Dzisiaj umieściłam post trochę późno; mam nadzieję, że nie macie tego za złe. Aktualnie w moim życiu wiele się dzieje, a to przez studia, które już wkrótce się rozpoczną. Szukanie mieszkania, kupowanie rzeczy potrzebnych na wyjazd, robienie listy, co ze sobą zabrać... Nie myślałam, że zajmie mi to tak dużo czasu, więc jak zwykle zostawiłam wszystko na ostatni moment. By nie zwariować, doszłam do wniosku, że jednak przeznaczę te parę godzin na zajęcie się kolejnym artykułem, tym bardziej, że pomaga mi się to trochę odstresować. Tym samym zapraszam do przeczytania najnowszego posta; mam nadzieję, że tematyka przypadnie Wam do gustu.
Trzymajcie się,
Marika

Ciemna Strona Mocy


      Zło jest wszędzie. Czytamy o nim w gazetach. Widzimy w telewizji. Mijamy na ulicach. Doświadczamy w swoim życiu. Jesteśmy jego źródłem lub ofiarą. Uczestnikiem lub jego widzem. Zło może przybierać różne formy; krzywdzenie innych, wyniszczanie własnego organizmu i zatruwanie psychiki. Zło kryje się w pozornie nic nie znaczących gestach i słowach kierowanych w stronę drugiego człowieka. Mogą być jednak zaczątkiem piekła. Wszelkie zachowania autodestrukcyjne, wszelkie myśli wyniszczające nasz umysł… Wyładowywanie napięcia na sobie jest pewną formą zła, ponieważ jeśli nie szanujemy siebie, w takim razie kto ma szanować nas. Zło jest przemocą. Zło jest niszczącym słowem. Zło jest pobiciem, kradzieżą, zabójstwem, gwałtem. Zło jest znęcaniem się nie tylko nad ludźmi, lecz także nad zwierzętami. Zło jest nagrywaniem na komórkę, jak ktoś niszczy drugiego człowieka. Zło jest obojętnością - milczącą zgodą na obserwowane piekło. Patrząc na to wszystko ktoś powiedziałby, że człowiek to zwierzę. Nie, człowiek nie jest zwierzęciem… Człowiek jest czymś gorszym, bardziej parszywym… Wszystkie istoty żywe, jeśli krzywdzą, to tylko po to, by przeżyć i zapewnić sobie byt… Naturalna kolej rzeczy. Jedynie człowiek jest w stanie czynić zło dla zabawy, by krzywdzić dla samej idei krzywdzenia, by niszczyć dla samej idei niszczenia.

15 września 2016

"Pragnienie miłości" (SPOILER)


      Miałam na dzisiaj w planach zupełnie inny temat, jednak zmieniło się to pod wpływem filmu obejrzanego przeze mnie jakiś czas temu. Mowa natomiast o "Pragnieniu miłości"- historii Alejandry, która po śmierci matki przeprowadza się z ojcem do Mexico City. W nowej szkole poznaje grupę znajomych, którzy pewnego dnia zapraszają ją na imprezę. Podczas niej dochodzi do stosunku między nią, a Josem, którego ma na oku jedna z jej nowych koleżanek. Całość zostaje nagrana telefonem, a następnie rozesłana w sieci... Film jest niezwykle wstrząsający i z tego powodu chciałabym podzielić się z Wami swoimi wrażeniami, a także przemyśleniami. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, zachęcam do obejrzenia -> klik, a tych, którzy zdążyli już się z nim zapoznać, lub chcą jedynie pokrótce zapoznać się z fabułą bez szczególnego oglądania, zapraszam do dalszej lektury.


08 września 2016

Kto nie ma facebooka, ten jest szczęśliwy.

      W dzisiejszych czasach ze świecą szukać ludzi, którzy nie mieliby żadnego portalu społecznościowego. Pamiętam, jak przez pewien okres nie korzystałam z tych "udogodnień". Stałam wtedy przy kasie, kupowałam bluzę i ekspedientka mówi o jakiejś promocji na facebooku... Z ogromnym bananem na ustach odpowiedziałam:
- Ale ja nie mam facebooka.
      Mina kasjerki oraz ludzi stojących w kolejce - bezcenna. Patrzyli na mnie jak na ufo.

01 września 2016

Góry metaforą życia

      Dla większości z Was wakacje już za pasem. Za kilka godzin rozbrzmi pierwszy dzwonek; rozpoczną się lekcje, sprawdziany, kartkówki, odpytywanie przy tablicy, zebrania z rodzicami, zdobywanie ocen, przerwy międzylekcyjne, udział w apelach, przedstawieniach, zajęciach pozalekcyjnych, oczekiwanie na kolejne wakacje... Jeszcze zanim wdrożycie się w wir nauki, przez jakiś czas będziecie jedną stopą tkwić jeszcze przy szumie fal, górskim powietrzu, codziennych spotkaniach ze znajomymi i błogim lenistwie. Tymczasem moje wakacje będą trwały jeszcze miesiąc, jednak mimo tego pozwolę sobie wrócić wspomnieniami do tegorocznego wyjazdu. Od paru lat o wiele bardziej fascynuje mnie chodzenie po górskich ścieżkach i zdobywanie szczytów, niż opalanie się na plaży, podczas słuchania szumu mew. Woda za zimna, a piasek dostaje się dosłownie wszędzie. Tłumy ludzi i gorąc nie do opanowania, jakby siedziało się na rozgrzanej patelni. W górach można się wyciszyć, uspokoić, nabrać dystansu do pewnych rzeczy. Lubię w nich również to, że z tak niesamowitą dokładnością oddają ludzkie życie, a w szczególności dążenie do wyznaczonych przez nas celów.

29 sierpnia 2016

Liebster Blog Award #2



Hej :)
      To już drugie LBA; wprawdzie otrzymałam je tydzień temu, jednak dopiero teraz zdecydowałam się na nie odpowiedzieć. Tym razem jestem za nie ogromnie wdzięczna Patrycji, na której blog serdecznie zapraszam -> klik

  • Czym jest LBA?

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10/11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 10/11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 10/11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

25 sierpnia 2016

Przegrane życie


    Zanim poruszę zupełnie inne tematy, chciałabym jeszcze troszkę posiedzieć przy uzależnieniach, a mianowicie, tym razem skupię się na bardzo bliskiemu mi uzależnieniu - od gier komputerowych, a w szczególności od MMORPG. Do napisania tego posta, podobnie jak i poprzedniego, skłoniła mnie książka "5 sekund do Io", o której możecie się więcej dowiedzieć w tym miejscu. Książka ta ma dla mnie osobiste znaczenie, ponieważ dopiero osiem miesięcy temu udało mi się wyrwać z nałogu. Dzisiaj natomiast powracam z przemyśleniami, będącymi wynikiem przeżytych doświadczeń.
      Z komputerem miałam okazję obcować od wczesnego dzieciństwa, jednak gry nie wciągały mnie wtedy na tyle, bym spędzała ogromne ilości czasu przed komputerem. "Zabawa" zaczęła się dopiero w podstawówce, gdy kolega pokazał mi "Metina2". Byłam ogromnie zafascynowana możliwością stworzenia postaci, wejścia w wirtualny świat, całkiem różniący się od tego, co znamy na co dzień. Pamiętam jak zaraz później skierowaliśmy bohatera poza obręb miasta i kolega zaczął zabijać psy. Mówiłam: "przestań, to okrutne, to boli". Przerażał mnie ogrom agresji i brutalności, choć paradoksalnie zdążyłam już wcześniej poznać "GTA: San Andreas" oraz "Prince of Persia: Piaski czasu". Kolega uspokajał mnie, że to tylko gra, a to są potwory, które trzeba zabić, ponieważ są złe, za to zbiera się doświadczenie, pieniądze, potrzebne przedmioty oraz taka jest misja. Mimo sceptycznego podejścia do "Metina2", zdążyło się we mnie zasiać ziarenko fascynacji. Wielokrotnie prosiłam rodziców o zainstalowanie tej gry na swoim komputerze, aż ulegli moim błaganiom. To był początek mojej przygody z grami. Po "Metinie2" przyszedł czas na  "4 Story", "Runes of Magic", "Allods", "Aion" oraz ostatnią grę, którą odkryłam w pierwszej klasie liceum - "Skyforge".

22 sierpnia 2016

Liebster Blog Award #1

Hej :)
      Wchodzę dzisiaj na blogspot, patrzę i oczom nie wierzę. Przecieram oczy. Drugi raz przecieram oczy. Trzeci raz robię to samo. Szczęka mi opada i nie chce się podnieść. W tak ogromne zaskoczenie wprawiła mnie wiadomość, że zostałam po raz pierwszy nominowana do LBA. Nominację otrzymałam od Alphear F, której z całego serca dziękuję :) Zapraszam na jej bloga -> klik

  • Czym jest LBA?

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10/11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 10/11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 10/11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

16 sierpnia 2016

Po przerwie

Hej, kochani!
      Mam nadzieję, że moje niewyraźne "uwaga" nie zaginęło w akcji i zdołaliście je odczytać. Przez wzgląd na wyjazd dopiero dzisiaj zdołałam umieścić nowy post. Wcześniej dały się we znaki brak stałego dostępu do sieci oraz brak czasu. Przemierzyliśmy chyba kilkadziesiąt kilometrów. Po powrotach z wędrówek, jedyne na co miałam ochotę, to znaleźć się w cieplutkim łóżeczku. Mniejsza z wyjazdem, jeśli ktoś jest ciekawy, jak spędziłam ten czas, nakłaniam do prywatnej rozmowy :)
      Kolejny post pojawi się... Hm...  Albo 18 sierpnia, lub dopiero za tydzień - 25 sierpnia. Bardziej skłaniałabym się ku tej drugiej dacie, ponieważ nie mam pojęcia, czy uda mi się wyrobić z kolejnym postem w trzy dni. Dość mało czasu, a nie mam jeszcze zgromadzonych materiałów na kolejny artykuł. W każdym razie już teraz zapraszam do przeczytania tego najnowszego, który znajdziecie TUTAJ. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :)
Pozdrawiam serdecznie,
Marika.

Nałogi - nasi przyjacielscy wrogowie.

      Z góry uprzedzam, że nie jestem wykwalifikowanym psychologiem i wszelkie zapisane w tym poście słowa wynikają z moich refleksji oraz doświadczeń osobistych.

      Alkohol. Papierosy. Narkotyki. Internet. Gry. Pornografia. Telewizja. Choć podałam jedynie te rzeczy, przez które zwykle wpadamy w nałogi, myślę, że wszystko jest w stanie nas uzależnić i nie ma na świecie osoby, która by tego nie doświadczyła. Kiedy wpadamy w nałóg, wszyscy mówią, byśmy przestali wyniszczać swój organizm. Ciągle słyszymy, że mamy się zmienić, lecz my traktujemy ich uwagi, jak bezsensowną gadkę, która nic nie wnosi w nasze życie. Jest nam z tym dobrze, jacy jesteśmy i nie rozumiemy, dlaczego innym to przeszkadza. Pojawia się w nas złość, ponieważ słowa "masz się zmienić - masz rzucić nałóg" odbieramy jak atak na nas samych. Kiedyś przeczytałam dość mądre zdanie, że nie można wymagać, by ktoś się dla nas zmienił, ponieważ człowiek może się zmienić jedynie dla siebie. Dopowiedziałabym, że człowiek sam musi podjąć decyzję, czy chce się zmienić i nikt nie jest w stanie go do tego zmusić. Oczekiwanie zmiany może pomóc jedynie, gdy ten człowiek rzeczywiście chce to zrobić, jednak nie jest w stanie temu sam podołać. Jeśli się zmienia, to tylko z własnej, nieprzymuszonej woli. Zatem pierwszą złotą zasadą wszelkich zmian jest dobrowolna chęć przemiany. Inaczej wszelkie starania spełzną na niczym, lub dadzą o wiele gorsze wyniki, niż dałyby, gdyby to było zgodne z osobą, od której oczekujemy rzucenia nałogu.

Nowe posty w każdy piątek o 20:00.